Wika wpadła na tą nazwę podczas rozwiązywania krzyżówki. Nie zmieścił się kotlet mielony, więc wpisała: mielo. I tak zostało. Jadane w naszym domu karbinadle nazywamy mielo.
Weź zatem do pół kilo ładnego, nietłustego mięsa
wieprzowego, przepuść przez maszynkę. Albo kup dobre, mielone mięso wieprzowe.
Dodaj namoczoną w wodzie/mleku czerstwą bułkę, odciśnij z nadmiaru cieczy.
Wymieszaj z mięsem. Przypraw jedną łyżką gotowej mieszanki do mięsa mielonego.
Dodaj soli. Posiekaj drobno pietruszkę, cebulkę dymkę. Dodaj do masy mięsnej.
Na koniec daj jajko i dobrze je wmieszaj w masę.
Bierz po trochę surowej mieszaniny i tocz z nich w rękach kulki. Spłaszczaj je lekko obtaczając w bułce tartej. Smaż krótko z dwóch stron na rozgrzanym tłuszczu (ja daję
olej kujawski albo ryżowy) – tylko tyle, by lekko zbrązowiały. Włóż do
piekarnika na 20 min w 160⁰C z termo obiegiem (180⁰C bez niego) i upiecz.

