Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwietnia 8, 2013

pizzasia

Tylko nie przekręć tytułu! Na jedną bierz dwie szklanki mąki, łyżkę mieszanki suchego oregano z bazylią, soli łyżeczkę wymieszaj na sucho w garnku. Do szklanki nalej wody ciepłej z kranu – do połowy, do tego wkrusz pół kostki drożdży i dosyp łyżeczkę cukru. Poczekaj chwilkę, może dwie, będzie łatwiej mieszać na gładko. Po dobrym rozbełtaniu wlej do suchego w garze. Mieszaj ręką, wyrabiaj chwilkę, dolej oliwy dwa duże chlusty (im więcej oliwy, tym bardziej chrupiąca pizza). Wyrabiaj do chwili, aż zabierzesz całą mąkę, a ciasto nie będzie zostawiać śladów na garnku – w razie potrzeby, gdy ciasto lepi się niemiłosiernie dosyp łyżkę, dwie mąki, lub gdy suche jest i nie staje się błyszczące - dolej ciepłej wody łyżkę, dwie.   Ostatecznie powinno się z wyrobionego ciasta dać ulepić kulę. A potem poczekać pół godziny, aż podrośnie w cieple, ale jak nie ma czasu i wszyscy głodni, można to sobie odpuścić, pizza będzie mniej puszysta, ale jeśli drożdże są świeże, nie będzie płaska, o...

naleśniory

Co mam zrobić na obiad? Jak to co, mama - naleśniory! Początki były trudne, bo oparte na próbach i częstszych od nich błędach podczas realizowania przepisu z „Kuchni polskiej” w połowie lat osiemdziesiątych zeszłego stulecia. Bo ja też jako dziecko lubiłam naleśniory. Pasjami. Postanowiłam zatem odciąć się od dostaw zewnętrznych i uwierzyłam, że produkcja naleśników jest rzeczą banalną. Po kilku masakrach kulinarnych umiałam upiec kilkanaście ładnych sztuk z podrzutem, bez spalenia kuchni, 80% ciasta i fartucha Mamy. Uparta byłam od dziecka. I opłaciło się już w akademiku, kiedy byłam zatrudniana przy patelni na wieczorkach składkowych, gdzie królował kisiel wielosmakowy oraz naleśniki ze wszystkim, dostawałam podwójną przysługującą porcję. Dzięki tej diecie i przywiązaniu do naleśników mojego przyszłego Męża udało się wyprodukować dodatkowo Dawida. Umiejętności w podrzucaniu naleśników wykorzystywałam dalej w celu zaprowiantowania rosnącego brzdąca.   A potem drugiego,...

cynamon w wianku

Zainspirowało mnie zdjęcie estońskiego wieńca z masą cynamonową. Ponieważ cynamon króluje z czosnkiem, cząbrem i rumem w mojej kuchni, postanowiłam zrobić to ciasto i ja. Weź więc ciasto drożdżowe (bez rodzynek) stąd: http://starszapodkuchenna.blogspot.com/2013/04/puszyste-babeczki.html Następnie przygotuj nadzienie cynamonowe. Do 1/3 kostki masła w garnuszku   dodaj pół szklanki miałkiego cukru i mieszając stale podgrzewaj, by doprowadzić do rozpuszczenia. Pod koniec dodaj łyżeczkę albo trochę więcej cynamonu. Rozwałkuj wyrośnięte ciasto drożdżowe najcieniej jak się da, posmaruj pędzlem całe masą cynamonową i zwiń w rulonik. Na koniec przekrój rulon wzdłuż, aby ukazały się warstwy, spleć z pasiastych „węży” świderek i zwiń go w kółko. Zsuń wieniec delikatnie na papier i przełóż na blaszkę. Posmaruj mlekiem lub żółtkiem.   Piecz 40 min w 180⁰C.  Najlepsze zaraz po upieczeniu, a zapach obłędny!