Weź pomarańczę, wyszoruj dobrze i sparz wrzątkiem. Przekrój skórkę na cztery i zdejmij ją. Zjedz pomarańczę :) Skórkę podziel jeszcze na połowy (wzdłuż), aby łatwiej Ci było ściąć ostrym nożem białą część. Kiedy zobaczysz przebijające pomarańczowe "pory" na resztkach bielma, skórka jest gotowa do pokrojenia w bardzo drobną kosteczkę. Wrzuć kosteczki do teflonowego garnuszka - powinno ich być nie więcej niż centymetrowa warstwa na dnie. Jeśli masz skórkę z jednej pomarańczy, dołóż do niej 4 lekko kopiaste łyżki cukru. Jeśli więcej, pomnóż łyżki cukru proporcjonalnie i wybierz większy rondelek (warstwa skórki z cukrem powinna być gruba na max. centymetr). Smaż ok. 2-3 minuty na większym ogniu mieszając, aż skórka zacznie puszczać sok, a cukier się rozpuści. Kiedy to nastąpi, zmniejsz ogień (ja smażę na drugim stopniu z dziewięciu możliwych) i smaż jeszcze 30 minut, mieszając co 5 minut. Na zdjęciach widać syrop po 10 minutach i po 20 minutach. Ostatnie zdjęcie pokazuje skórkę...
czyli zapiski w drodze z żołądka do serca