Żurek powinien mieć charakter. Najlepiej świński. W dodatku dymny. Tak więc, nie obawiaj się, nie
kupuj pokrojonej szyneczki niewiadomej proweniencji, tylko zaufaj swojemu
talentowi kulinarnemu! ZAKUP SUROWĄ ZASZNUROWANĄ SZYNKĘ – została fachowo
zasolona i uwędzona, dlatego Ci się uda od pierwszego razu. Zapamiętaj ile waży
– będziesz gotować ja tyle, ile waży – magiczny-nielogiczny przelicznik kilo czterdzieści
= godzina czterdzieści, schody zaczynają się przy kilo siedemdziesiąt, ale ja wybieram
szynki do kilo sześćdziesiąt, żeby nie mieć dylematów inżynierskich. Wrzuć ją
do gara i zalej wodą całkowicie. Wrzuć dwa listki bobkowe, pięć ziarenek ziela
angielskiego, pieprzu z dziesięć ziarenek, czosnku ze cztery ząbki, cebulę w całości.
Doprowadź do wrzenia, zmniejsz ogień, niech pyka tylko przez czas wyliczony wg powyższej
magicznej formułki.
Pozwól ostygnąć szynce w wywarze do temperatury ciała – wtedy obierz ze sznurka delikatnie i wyciągnij z wywaru, żeby nie oddała wszystkich smaków. Daj jej odpocząć, obeschnąć w zimnie parę godzin i można już kroić, jeść.
A co z żurkiem? Na wywarze wyjdzie znakomity! Wystarczy tylko
wybrać wszystkie przyprawy po szynce, dolać
tyle zakwasu, aby utrafić w swój smak kwaśny, majeranku dużo – łyżkę na przykład,
doprawić ewentualnie ostrożnie solą, pieprzem, czosnkiem, chrzanem (łyżkę, a
co!), zagęścić śmietaną rozbełtaną z zupą i z łyżką mąki, zagotować. Można
wkroić ugotowaną kiełbaskę, ziemniaki, a już obowiązkowo jajka na twardo.
